No to mamy prawie epidemię dengi. Przynajmniej oficjalnie. Denga to choroba typu malarycznego roznoszona przez komary. Ma dwie główne wersje – wersja zwyczajna – nie jest groźna, objawami przypomina grypę, trzeba leżeć w łóżku, brać aspirynę, dobrze się odżywiać i przeczekać. Gorsza jest jej postać krwotoczna – jak mówią tutaj dengue hemorragico. Jak jej nazwa wskazuje – wywołuje krwotok, często śmiertelny.

Tego lata (teraz na tej półkuli jest środek lata – średnia temperatura powyżej trzydziestu stopni), które wskutek efektu El Niño jest dość deszczowe i wilgotne – komary rozmnożyły się nadzwyczaj, a wraz z nimi denga. Kilka osób już zmarło, w tym nawet jeden lekarz. Prezydent Nicanor nie mógł tego tak zostawić. Dlatego ogłosił dzień dzisiejszy – Narodowym Dniem Walki z Dengą. Wszyscy urzędnicy państwowi i inni pracownicy firm państwowych nie przyszli dziś do pracy. Ich zadanie na dziś – walka z zarazą. Utworzono specjalne brygady, które od rana niszczą wszelkie możliwe wylęgarnie komarów. A że Asuncion to miasto, gdzie jest mnóstwo parków, zieleni, basenów i zapuszczonych podwórek (napisałby patiów ale nie wiem, czy to poprawnie).
Brygady mają za zadanie kontrolę ulic i domów, i likwidację wylęgarni, powinni dotrzeć do dwóch milionów mieszkańców. Póki co widzę, że ulica Trinidad jest czyściutka jak nigdy, ludzi na ulicach mniej jakoś, w shopping centro – pustki, a w pracy jestem sam w ogromnym budynku (nie licząc strażników). Nasze mieszkanie też zostało opylone, wszyscy zdrowo opryskani, spirale się palą dzień i noc (nie wiem, czy są skuteczne – dziecko ma świetną zabawę) Jesteśmy uzbrojeni po zęby, mamy repelenty, aerozole, specjalne pastylki powbijane do kontaktu i się nie dajemy.
Denga to dziwna choroba, nie jest to takie świństwo jak malaria, nie trzeba brać żadnych lariamów, czy innych dziwnych lekarstw, leczy się objawowo. Co ciekawe była już uważana za zwalczoną, ale wskutek postępującej deforestacji Ameryki Południowej powróciła i przeniosła się wraz z komarami do miast, więc każde lato w Asuncion denga to temat główny w mediach, biurach i na ulicy. O dengue można przeczytać tutaj po angielsku i portugalsku i tutaj po hiszpańsku.
EDIT: Właśnie pojawił się w biurze pewien Paragwajczyk. Spytałem, czemu nie walczy z dengue. Powiedział, że walczył ofiarnie już rano i się nawalczył, teraz ma pilną robótkę do zrobienia, to nie walczy, niech inni powalczą. No to ile komarów zabił? Powiedział, że zabił jednego i sie przyczaił, potem przyszła jego rodzina (znaczy się komara) na velorio, to zatłukł rodzinę, a potem przyszła rodzina rodziny i też je zatłukł… no tak z milion będzie lekko licząc. Dzielny i sprytny jest naród paragwajski.